Portal 4apis jest w okresie testowym. Jeśli znalazłeś błąd lub masz propozycję - napisz do nas e-mail. Bardzo cenimy wszelkie uwagi.

„Łatwe pszczelarstwo" Gerharda Liebiga to vademecum wiedzy pszczelarskiej w pigułce. Publikacja od lat cieszy się popularnością zarówno wśród początkujących, jak i zaawansowanych pszczelarzy. Każdy pszczelarz powinien dysponować bogatą wiedzą na temat biologii pszczoły miodnej. Nie oznacza to jednak, że na założenie...

 18       15
Autor: liebig


Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Czy wiadomo już kiedy będzie dostępna wersja papierowa?
3   0
Odpowiedzi (4)



Gość  |  44 dni temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Książka została opisana w czasopiśmie Pszczelarstwo z czerwca 2016 przez pana Jacka Jaronia.
0   0




W ostatnim czasie w pasiekach bardzo popularne staje się stosowanie różnych kwasów organicznych do zwalczania roztoczy Varroa. Idea ta zyskała dodatkowo na popularności w związku z planowanym wydaniem pozycji dra Gerharda Liebiga „Łatwe pszczelarstwo”. Z niezrozumiałych mi względów tego typu zabiegi łączy się często z pszczelarstwem naturalnym. Niejednokrotnie pszczelarze uznają, że dopuszczone przez lekarzy weterynarii farmaceutyki są tzw. „twardą chemią”, a tymczasem stosowanie kwasów – jako związków chemicznych naturalnie występujących w przyrodzie - uznaje się za całkowicie nieszkodliwe dla pszczół. Myślenie to jest całkowicie błędne. Stosowanie kwasów organicznych do zwalczania roztoczy, nie tylko nie jest zabiegiem naturalnym, ale też jest wysoce szkodliwym. Prześledźmy po kolei wpływ kwasów organicznych na pszczoły. No cóż, nie da się zaprzeczyć, że kwasy są zabójcze dla roztoczy. To zapewne ich duży plus. Nie ma również co zaprzeczać, że w znacznie mniejszym stopniu odkładają się w wosku i produktach pszczelich, a ich długofalowy wpływ na zanieczyszczenie „chemią” ula jest zdecydowanie mniejszy, niż innych dostępnych farmaceutyków. To tyle zalet. A jakie są wady? Stosowane w pszczelarstwie substancje to przede wszystkim kwas mrówkowy i kwas szczawiowy. Obydwa te związki używane są w laboratoriach do dezynfekcji, gdyż ich działanie biobójcze jest wyjątkowo duże. Praktycznie nie ma możliwości, aby jakieś mikroorganizmy nieprzystosowane do bardzo zakwaszonego środowiska (jak np. bakterie występujące w żołądku) przetrwały w zetknięciu z tak potężną chemią. I już widzę, że pszczelarze w większości powiedzą, że to wyśmienicie, bo przecież wyjątkowo rozpowszechniona w tej grupie jest potrzeba stałej dezynfekcji środowiska ulowego i sprzętu pasiecznego....

 27       10
Autor: pantruten


Boleslav  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Witam. Kolega pantruten napisal prawde, lecz znam wielu pszczelarzy, ktorzy stosujac kwas mrowkowy, dopracowali sie w koňcu, do bezchemicznej gospodarki pasiecznej. Pozdrawiam. Bolek
4   0



BeeFree  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Artykuł wygrał nagrodę w postaci książki. Prosimy o wysłanie na adres biuro@hurtowniapszczelarska.pl adresu wysyłki. Gratuluję.
1   0



Więcej komentarzy (1)

Witam wszystkich bardzo zainteresowanych i tych mniej. Opowiem Wam moją historię związaną z pszczołami, Początki mojej przygody z pszczołami sięgają 2007 roku, kiedy to jako 10-latek pomagałem dziadkowi i ojcu w miodobraniu. Wiadomo jak to dzieciak, szybko go coś zaciekawia, ale równie szybko ta ciekawość przemija, a cierpliwość i zamiłowanie do pszczół to cecha prawdziwego pszczelarza. Później były jeszcze przeglądy, jakieś  okolicznościowe robienie odkładów, ale to wszystko mało mnie interesowało. Czasami miałem wrażenie że jestem na pasiece dlatego, że nie chcę sprawić nikomu przykrości. Do wszystko do 2011 roku, bo wtedy, chcąc nie chcąc odziedziczyłem całą, 70 pniową pasiekę. Zostałem rzucony na głęboką wodę. Coś pękło, poczułem że nie tylko muszę, ale chcę zająć się pszczołami. Jako kompletny amator, a ponad to dzieciak miałem opiekować się całą pasieką. Zaczynałem nietypowo, można powiedzieć od nie tej strony, bez wiedzy,  nie tak jak inni-  z całą biblioteką przeczytanych książek chodźby W. Ostrowskiej czy innych postaci. Nastała wiosna, radość że wszystkie rodziny przezimowały. Łatwo można sobie wyobrazić: Kompletny brak wiedzy+ pokaźna pasieka, to nie mogło skończyć się dobrze. Słabo leczona warroza, ciepła zima i skutek- strata po zimie 70% pasieki. Straciłem wtedy jakże później się dowiedziawszy z notatek ojca- matkę zarodową. Na wiosnę jeszcze rabunki i liczba moich pni zmalała drastycznie. Nie powiem, było ciężko, nawet bardzo. Nie mogłem liczyć na pomoc żadnego pszczelarza, nikt nie był zainteresowany stanem mojej pasieki. Ale jak to mówią, co Cię nie zabije.. Jakże prawdziwe odzwierciedlenie ma to powiedzenie w moim życiu.  Postanowiłem odbudować pasiekę. Kupiłem 10 odkładów, w następnym sezonie skupiłem się maksymalnie na powiększeniu stanu rodzin kosztem miodu. Do tego doszła...

 10       0
Autor: Pawel12


Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Fajny wpis. Powodzenia Paweł.
0   0




Witam. Jestem posiadaczem małej pasieki stacjonarnej.Zaczynałem od ula warszawskiego zwykłego.Obecnie posiadam ule dr Ostrowskiej.Do zmiany ula skłoniła mnie mała pojemność tego pierwszego i dwa rodzaje ramek gniazdowa i nadstawkowa.Ul dr Ostrowskiej tych wad nie ma.Pszczoła z jaką zaczynałem pszczelarzenie to rasa środkowoeuropejska ,która miała kilka wad :była niezbyt łagodna,rojliwa i spływała z ramek.Jedno co mi się podobało u tych pszczół to dobra obrona przed rabusiami i żywotność. Piszę o niej w czasie przeszłym bo teraz jest pewnie lepsza.Obecnie mam krainki i buckfast.Pasieka moja jest usytuowana na ogródkach działkowych i łagodność pszczół jest dla mnie najważniejsza z wiadomych względów.Pasiekę staram się prowadzić w sposób naturalny.W ciągu roku podaję pszczołom dużo węzy co mobilizuje je do pracy , zmniejsza nastroje rojowe oraz powoduje lepszą zdrowotnośc rodzin.Z warrozą walczę od wiosny stosując ramki pracy,które po zaczerwieniu przez matkę na trutnie i zasklepieniu wycinam.Zabieg powtarzam kilka razy w sezonie.Po ostatnim miodobraniu,które przypada u mnie po lipach do każdej rodziny wkładam liście narecznicy samczej 3 x 6-8 dni.Co roku tworzę odkłady z czerwiu krytego z każdej rodziny produkcyjnej i po podaniu młodych matek opryskuję je 15% kwasem mlekowym 2 razy co 7 dni lub raz wodnym roztworem kwasu szczawiowego.Matki podaję w krytym mateczniku zrobionym z kawałka węzy  albo pod kołpakiem zrobionym z siatki o drobnych oczkach.Od 2 lat stosuję w gniazdach węzę o komórce 5,1 i choć wiem że to nie likwiduje warrozy to  zauważyłem ,że jest jej mniej.Na przełomie października i listopada polewam pszczoły roztworem cukrowym z kwasem szczawiowym z dodatkiem olejku eukaliptusowego.Zimuję pszczoły w 2 lub 1 korpusie.Jeśli w jednym to podkładam pod gniazdo pusty korpus tworząc poduszkę powietrzną co ułatwia zimowlę.Cały...

 9       3
Autor: wiesiek


TurboPszczoly  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Czemu nie zamykasz dennicy chociaż na wiosnę, żeby ułatwić rozwój rodziny?
0   0
Odpowiedzi (1)




Fragment książki ,,Łatwe pszczelarstwo" dr Gerhard Liebig Metoda „KM+plus” przewiduje dwukrotny zabieg przeciw warrozie przy użyciu kwasu mrówkowego: pierwszy przed zakarmieniem, a drugi po zakarmieniu. Najpierw rodziny, które po miodobraniu zostały na trzech korpusach (dwa gniazdowe i jeden miodowy na kracie odgrodowej) należy do połowy sierpnia ścieśnić do dwóch korpusów, to znaczy dolny korpus, w którym są starsze ramki i na których w połowie sierpnia z reguły nie ma już czerwiu, trzeba odstawić. Rodziny, które przy ścieśnianiu wyglądają na zbyt słabe, powinno się rozwiązać przed karmieniem. Nowsza metoda zwana jest „podział i zabieg” lub w skrócie „PiZ”. Ten sposób można zastosować po ostatnim miodobraniu, również jeżeli wykorzystujemy późny pożytek spadziowy. Im wcześniej rodziny zostaną podzielone, tym więcej czasu pozostanie im do przygotowania się do zimy, to znaczy tym silniejsze wejdą w zimowlę. Najkorzystniejszy czas na wykonanie tych prac to połowa lipca do początku sierpnia. Pierwszym z trzech kolejnych kroków jest podzielenie rodziny użytkowej na odkład utworzony metodą „przez nalot”, który wraz ze starą matką osadzamy w korpusie miodowym na nowych ramkach, oraz na dotychczasowy macierzak, który teraz jest bez matki. Do dalszych czynności przy byłym macierzaku będziemy potrzebować jeszcze jednej dennicy i dodatkowego nakrycia (folii, powałki, blaszanego daszka). Dzień lub dwa po podziale przeprowadzamy w odkładzie (warunkiem jego utworzenia jest dobra pogoda przez kolejne dwa dni), w którym nie ma czerwiu, zabieg przeciw warrozie, stosując kwas mlekowy lub szczawiowy. Trzy tygodnie później taki zabieg przeprowadzamy w byłym macierzaku, gdzie teraz również nie ma już czerwiu. Bezpośrednio przed zabiegiem były macierzak należy ścieśnić...

 8       2
Autor: liebig


LesnaPasieka  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Stosowałem ta metodę w poprzednim sezonie. Bardzo mi się podoba, można zazimować silne rodziny albo szybko powiększyć pasiekę.
1   0




Fragment książki ,,Łatwe pszczelarstwo" dr Gerhard Liebig Podczas naukowych doświadczeń z „podwójnymi rodzinami” została wypracowana metoda, dzięki której można pomóc słabej rodzinie, która w marcu obsiada zaledwie 1-3 uliczki, bez dodawania do niej pszczół. Ustawia się ją, oddzieloną kratą odgrodową, na ponadprzeciętnie silną rodzinę, a po 4-5 tygodniach zdejmuje się ją. Obie rodziny dysponują jednym wylotkiem. Słaba rodzinka uzyskuje pomoc z dołu i w krótkim czasie rozbudowuje swoje gniazdo do 6-8 ramek. Pod warunkiem, że ma miejsce! Dlatego ze słabego ula przed postawieniem go na silnym należy wymienić niepotrzebne plastry z pokarmem na puste. Dwie brzegowe ramki z pokarmem wystarczą jako zapas. Jak tylko wygryzie się tam pierwszy czerw wychowany przez obce (!) pszczoły, to górny ul można zestawić na własną, osiatkowaną dennicę i wywieźć na inne stanowisko, znajdujące się poza promieniem lotów pszczół. Krótkotrwałe połączenie silnej rodziny ze słabą niesie ze sobą nieznaczny spadek liczby pszczół karmicielek, co jednak nie wpływa na dalszy rozwój silnej rodziny. Po rozdzieleniu obie rodziny można poszerzyć. Na dolną stawiamy korpus miodowy na kracie odgrodowej. Najpierw jedną z ramek brzegowych górnego korpusu wymieniamy na ramkę pracy, którą zawieszamy jako drugą lub dziewiątą. Uratowaną rodzinę poszerzamy dwoma korpusami jednocześnie w górę (z kratą odgrodową) i w dół. Oba korpusy zaopatrujemy w 4 ramki z woszczyną i 2x3 ramki z węzą. Gdy rodnia uratowanej rodziny rozciągnie się na 8 ramek, to można jej dowiesić pierwszą ramkę pracy, między dwie odbudowane ramki dolnego korpusu. Można też jedną ramkę z czerwiem przewiesić na dół, żeby w górnym korpusie zrobić miejsce na ramkę pracy.Podział podwójnej rodziny można też przeprowadzić w...

 10       5
Autor: liebig


Gość  |  13 dni temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Pszczołami zajmuje się od końca lat 80ych. Wykształcenie na poziomie tech.pszczelarz i trochę doświadczenia. Metoda nadstawiania słabej rodziny na silniejszą wiosną jest mi znana i niezawsze udaje się tak jak ją autor opisuje. Często pszczoły łączą się w jedną rodzinę i jedną matkę usuwają - zostawiając bardziej wartościowa z ich punktu widzenia lub młodszą.Mimo to jest to metoda godna polecania bo w najgorszym razie mamy jedną silną rodzinę, która przyniesie więcej miodu jak dwie słabe lub średnie.a potem zrobić zniej odkład lub pakiet by się nie wyrosła pod koniec rzepaku.
0   0




Poradnik dr Gerharda Liebiga. Film przetłumaczony przez 4apis.pl za zgodą autora.

 5       1
Autor: liebig


liebig  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Film z polskimi napisami.
2   0




Założyłeś pasiekę, z satysfakcją zrobiłeś pierwsze i kolejne miodobranie. Praca przy pszczołach to Twoja pasja – przyjemna i pożyteczna zarazem.  Z czasem czujesz jednak, że byłoby dobrze, gdyby to niezwykłe hobby dawało Ci więcej profitów. Gdy rodzą się pytania… Założenie nawet kilkupniowej pasieki nie należy do najtańszych. Sam dobrze wiesz, ile wydałeś na ule, rodziny pszczele oraz szereg potrzebnych sprzętów i narzędzi. Zdajesz sobie też sprawę, że pszczelarstwo to zajęcie na „pełen etat”, któremu trzeba poświęcić sporo czasu. Jesteś jednak zdeterminowany i zdecydowany na kontynuowanie pszczelarskiego zajęcia; marzysz, by z czasem powiększyć pasiekę. Dzięki rzetelnej gospodarce udaje Ci się pozyskać dużo miodu, a także pyłku, propolisu czy innych produktów pszczelich. Obdzieliłeś nimi już pół rodziny! – i nadal masz sporo do rozdania… Przy tym chętnie porozmawiałbyś z kolegami „po fachu”, podzieliłbyś się swoją wiedzą pszczelarską, pomysłami i radami z innymi pasjonatami pszczelarzenia oraz amatorami miodu. W Twojej głowie zaczynają rodzić się pytania: Jak sprzedać miód i pyłek? Czy opłaca się zakładać własną stronę internetową, sklep lub blog? Jak dotrzeć do osób, które zainteresuje to, co robisz? Gdzie najlepiej kupić niezbędne sprzęty, ule, matki, opakowania do miodu? … znajdź najlepsze rozwiązanie Do sprawy podejdź spokojnie. Pamiętasz, jak zaczynałeś z własną pasieką? – od jednego, dwóch uli, nie więcej – ot, w razie czego. Tak samo postępuj dalej – idąc małymi kroczkami, zrobisz jeden wielki krok naprzód! Zamiast porywać się na to, co niepewne i co bez wątpienia pociągnie za sobą olbrzymie koszty, wypróbuj gotowe narzędzia przygotowane z myślą o pszczelarzach – takie, jak serwis 4apis.pl, na którym...



pszczola  |  72 dni temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Najczęściej pszczelarstwo to zajęcie z ojca na syna.
0   0
Odpowiedzi (1)




Ostatnio zarejestrowani
NorBee
Dołaczył: 26.11.2016
s17
Dołaczył: 24.11.2016
ivo
Dołaczył: 19.11.2016
MichalZ
Dołaczył: 03.11.2016
LeszekPodogrodzki
Dołaczył: 30.10.2016
marekenkot
Dołaczył: 30.10.2016
BeeInspired
Dołaczył: 27.10.2016
bio1
Dołaczył: 27.10.2016