Portal 4apis jest w okresie testowym. Jeśli znalazłeś błąd lub masz propozycję - napisz do nas e-mail. Bardzo cenimy wszelkie uwagi.

Witam wszystkich bardzo zainteresowanych i tych mniej. Opowiem Wam moją historię związaną z pszczołami, Początki mojej przygody z pszczołami sięgają 2007 roku, kiedy to jako 10-latek pomagałem dziadkowi i ojcu w miodobraniu. Wiadomo jak to dzieciak, szybko go coś zaciekawia, ale równie szybko ta ciekawość przemija, a cierpliwość i zamiłowanie do pszczół to cecha prawdziwego pszczelarza. Później były jeszcze przeglądy, jakieś  okolicznościowe robienie odkładów, ale to wszystko mało mnie interesowało. Czasami miałem wrażenie że jestem na pasiece dlatego, że nie chcę sprawić nikomu przykrości. Do wszystko do 2011 roku, bo wtedy, chcąc nie chcąc odziedziczyłem całą, 70 pniową pasiekę. Zostałem rzucony na głęboką wodę. Coś pękło, poczułem że nie tylko muszę, ale chcę zająć się pszczołami. Jako kompletny amator, a ponad to dzieciak miałem opiekować się całą pasieką. Zaczynałem nietypowo, można powiedzieć od nie tej strony, bez wiedzy,  nie tak jak inni-  z całą biblioteką przeczytanych książek chodźby W. Ostrowskiej czy innych postaci. Nastała wiosna, radość że wszystkie rodziny przezimowały. Łatwo można sobie wyobrazić: Kompletny brak wiedzy+ pokaźna pasieka, to nie mogło skończyć się dobrze. Słabo leczona warroza, ciepła zima i skutek- strata po zimie 70% pasieki. Straciłem wtedy jakże później się dowiedziawszy z notatek ojca- matkę zarodową. Na wiosnę jeszcze rabunki i liczba moich pni zmalała drastycznie. Nie powiem, było ciężko, nawet bardzo. Nie mogłem liczyć na pomoc żadnego pszczelarza, nikt nie był zainteresowany stanem mojej pasieki. Ale jak to mówią, co Cię nie zabije.. Jakże prawdziwe odzwierciedlenie ma to powiedzenie w moim życiu.  Postanowiłem odbudować pasiekę. Kupiłem 10 odkładów, w następnym sezonie skupiłem się maksymalnie na powiększeniu stanu rodzin kosztem miodu. Do tego doszła...

 22       10
Autor: Pawel12


Gość  |  11 lat temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Fajny wpis. Powodzenia Paweł.
6   0
Odpowiedzi (2)



Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
5   0
Odpowiedzi (2)



Więcej komentarzy (8)

Fragment książki ,,Łatwe pszczelarstwo" dr Gerhard Liebig Metoda „KM+plus” przewiduje dwukrotny zabieg przeciw warrozie przy użyciu kwasu mrówkowego: pierwszy przed zakarmieniem, a drugi po zakarmieniu. Najpierw rodziny, które po miodobraniu zostały na trzech korpusach (dwa gniazdowe i jeden miodowy na kracie odgrodowej) należy do połowy sierpnia ścieśnić do dwóch korpusów, to znaczy dolny korpus, w którym są starsze ramki i na których w połowie sierpnia z reguły nie ma już czerwiu, trzeba odstawić. Rodziny, które przy ścieśnianiu wyglądają na zbyt słabe, powinno się rozwiązać przed karmieniem. Nowsza metoda zwana jest „podział i zabieg” lub w skrócie „PiZ”. Ten sposób można zastosować po ostatnim miodobraniu, również jeżeli wykorzystujemy późny pożytek spadziowy. Im wcześniej rodziny zostaną podzielone, tym więcej czasu pozostanie im do przygotowania się do zimy, to znaczy tym silniejsze wejdą w zimowlę. Najkorzystniejszy czas na wykonanie tych prac to połowa lipca do początku sierpnia. Pierwszym z trzech kolejnych kroków jest podzielenie rodziny użytkowej na odkład utworzony metodą „przez nalot”, który wraz ze starą matką osadzamy w korpusie miodowym na nowych ramkach, oraz na dotychczasowy macierzak, który teraz jest bez matki. Do dalszych czynności przy byłym macierzaku będziemy potrzebować jeszcze jednej dennicy i dodatkowego nakrycia (folii, powałki, blaszanego daszka). Dzień lub dwa po podziale przeprowadzamy w odkładzie (warunkiem jego utworzenia jest dobra pogoda przez kolejne dwa dni), w którym nie ma czerwiu, zabieg przeciw warrozie, stosując kwas mlekowy lub szczawiowy. Trzy tygodnie później taki zabieg przeprowadzamy w byłym macierzaku, gdzie teraz również nie ma już czerwiu. Bezpośrednio przed zabiegiem były macierzak należy ścieśnić...

 15       3
Autor: liebig


LesnaPasieka  |  11 lat temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Stosowałem ta metodę w poprzednim sezonie. Bardzo mi się podoba, można zazimować silne rodziny albo szybko powiększyć pasiekę.
5   0
Odpowiedzi (3)



Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
4   0
Odpowiedzi (3)



Więcej komentarzy (7)

Niedawno znajomy zapytał mnie: „Podpowiesz mi, jak zacząć zabawę z pszczołami?” Przyznam, że trochę mnie zatkało. Nic to, pomyślałem, może to odpowiedni moment, by wyjaśnić, że pasja do pszczół to nie to samo co pasja modelarstwa, zbierania znaczków czy szusowania harley’em po bezdrożach. Po moim znajomym zupełnie nie spodziewałem się przyrodniczych zainteresowań, a już na pewno nie tego, że zechce władować sobie na głowę obowiązek zajmowania się jakimikolwiek zwierzętami. Mieszka w centrum miasta, w nowoczesnym apartamentowcu, nie ma dzieci, nie ma nawet psa, kota czy rybek. Często wyjeżdża z żoną na zagraniczne wakacje i, co tu kryć, prowadzi wygodne, wolne od zobowiązań życie, które bardzo lubi. Skąd więc pomysł na pszczoły? – spytałem go. Na co on odparł, że widział na fejsie zdjęcia kolegi, który niedawno założył małą pasiekę i uznał, że to dobry pomysł na „zielone” życie, że pozwoli mu wyrwać się czasem z miasta na łono przyrody, co więcej – że jak się obrotnie zakręci, to na tym zarobi. A że nie ma o pszczołach bladego pojęcia? Przecież szybko ogarnie co i jak, w końcu to nic trudnego, teraz każdy zakłada pasiekę. Coś tam też słyszał, że jego dziadek miał pasiekę i chciałby się przekonać, jak to jest. Poza tym pszczoły to taka słowiańska tradycja, nieprawdaż? Przyznam, że w tym momencie zatkało mnie po raz drugi i minęła dłuższa chwila, zanim zebrałem myśli i udzieliłem mu odpowiedzi. Tak, pszczelarstwo to faktycznie słowiańska tradycja. Rzeczywiście, dobry pszczelarz może czerpać duże zyski ze sprzedaży miodu i innych produktów pszczelich czy też, jeśli się zdecyduje, z wychowu matek. Ale – o litości – pszczoły to nie zabawka! Stwierdziłem, że mojego znajomego dotknął kryzys wieku średniego. Niektórzy kupują wtedy motocykl, inni uganiają się za młodymi...

 11       0
Autor: MichalZ


Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
5   1
Odpowiedzi (3)



Gość  |  7 lat temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
Bardzo wiele zawdzięczamy pszczołom i trzeba o nie dbać. Więcej o tym co zagraża pszczołom i jak je uratować znajdziesz tutaj: https://miodajnia-blog.gwiazdy.space/
5   1
Odpowiedzi (4)



Więcej komentarzy (9)

Przebieg dojrzewanie miodu Pszczoła pobiera nektar lub spadź języczkiem, następnie wsysa go częściami gębowymi złożonym w kształcie trąbki do wola miodowego, które dzięki swej rozciągliwości może pomieścić do 57 mm3 płynu. Jednorazowa pszczoła przynosi zwykle do ula 15-40 mg nektaru, zależnie od odległości, źródła pożytku. Pszczoły zbierające nektar dodają do niego nieco wydzieliny swoich gruczołów ślinowych. Następnie przenoszą go do ula i tu oddają młodszym towarzyszkom nielotnym robotnicom, zatrudnionym wyłącznie w gnieździe. Te po otrzymaniu nektaru wchłaniają go do wola miodowego, którego całą zawartość wyciskają następnie na języczek. Czynność tę powtarzają kilka razy. Wymieszany ze śliną nektar wyrzucają do którejś z komórek plastra, gdzie zostaje on częściowo odparowany i w miarę utraty wody przenoszony do wyżej położonych komórek. Intensywność wyparowywania wody z nektaru zostaje zwiększona dzięki temu, że część robotnic nieustannie wachluje skrzydłami, co powoduje stałą wymianę powietrza w ulu. Znaczna różnica między temperaturą na zewnątrz ula (15-20 C) a temperaturą jego wnętrza (34-36 C) oraz mała wilgotność powietrza na zewnątrz również sprzyjają szybkiemu odparowywaniu wody z nektaru. Tak przenoszony i zagęszczany nektar, zebrany w ciągu dnia, zwykle już pod wieczór zawiera około 30% wody; gdy pogoda jest ładna i ruch powietrza w ulu ciągły, utrata wody w nektarze może wynosić około 4% na dobę. Tak więc zmniejszenie się zawartość wody w miodzie do 18% następuje nieraz po 3-4 dniach. Nie znaczy to jednak, że dojrzałość miodu polega tylko na zagęszczeniu zebranej z kwiatów słodkiej cieczy. W nektarze pobranym, a następnie przenoszonym przez pszczoły z komórki do komórki, zachodzą zmiany chemiczne. W rzadkim nektarze znajduje się dużo sacharozy a mało cukrów...

 9       0
Autor: Agula


Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
5   0
Odpowiedzi (4)



Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
4   1
Odpowiedzi (2)



Więcej komentarzy (5)

Miód pszczeli po wybraniu z ula nie nadaje się jeszcze do rozlania w słoiki. Może on bowiem zawierać drobne zanieczyszczenia mechaniczne: wosk, fragmenty pszczół i konstrukcji ramek, które koniecznie należy usunąć. Aby to zrobić, wystarczy podstawić pod miodarkę odstojnik z gęstym sitem. Odstojnik to naczynie do klarowania miodu, które wyglądem przypomina wiadro. Jest wyposażone w szczelną pokrywę (w niektórych modelach jest ona zamykana na zatrzaski) i rączkę. Istotnym elementem odstojnika jest także kran spustowy z zaworem – po sklarowaniu miodu wystarczy unieść jego wieczko, by łatwo rozlać miód w opakowania przeznaczone do sprzedaży. Odstojniki do miodu bez zaworu są natomiast wykorzystywane jako mniejsza, lżejsza alternatywa beczki. Odstojnik metalowy czy plastikowy – jaki wybrać? Odstojnik do miodu może mieć od kilkunastu do nawet kilkuset kg pojemności. Dobrze jest mieć ich kilka. Mniejsze, mieszczące 15–35 kg miodu, można podstawić bezpośrednio przy miodarce. Po napełnieniu nadal będą na tyle lekkie, by można je było łatwo podnieść i przestawić w inne miejsce lub zlać ich zawartość do dużego ostojnika, przykładowo o wadze ok. 75 kg, albo do beczki. Odstojniki do miodu mogą być wykonane ze stali nierdzewnej lub atestowanego plastiku, przeznaczonego do kontaktu z żywnością. Odstojniki nierdzewne na miód są solidniejsze, ale też odrobinę cięższe i droższe niż ich plastikowe odpowiedniki – to, który z nich wybrać, jest kwestią indywidualnego przekonania i konkretnych potrzeb. Decydując się na odstojnik plastikowy, lepiej jednak wybrać ten nieprzezroczysty (np. biały), który z uwagi na specyfikę materiału jest mniej kruchy i bardziej wytrzymały niż odstojnik całkowicie transparentny. Jak działa odstojnik na miód? Bardzo prosto! Oparte o jego ranty gęste sitko zbiera ze świeżo wybranego miodu największe...

 9       0
Autor: BeeInspired


Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
5   1
Odpowiedzi (3)



Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
5   1
Odpowiedzi (3)



Więcej komentarzy (8)

Na XXI Forum Pszczelarskim 2015 w Sielinku, przy okazji omawiania głównego tematu spotkania, jakim były „Wybrane elementy hodowli pszczół”, nie było wręcz sposobu, by nie poruszyć kwestii pozyskiwania wiedzy pszczelarskiej, a tym samym jednego z ważniejszych jej źródeł, czyli literatury. Jeden z prelegentów, na pytanie uczestnika spotkania o to, co warto czytać, odrzekł wprost, że książki pszczelarskie wydane 10 lat temu i więcej warto mieć, ale raczej jako eksponaty na półce. Wywołało to niemałe poruszenie – niektórzy ze zrozumieniem kiwali głowami, świadomi tego, że rzeczywiście pszczelarstwo wygląda obecnie zupełnie inaczej niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu; inni uznali, że przecież to absurdalne, by co chwilę wydawać pieniądze na nowe książki. Wydaje się jednak, że racja jest po obu stronach.   Wiedza pszczelarska – panta rei Część wiedzy pszczelarskiej jest istotnie niezmienna od lat, jednak mam tu na myśli przede wszystkim wiedzę podstawową na temat biologii pszczół, historii pszczelarstwa czy niektórych (ale tylko niektórych!) metod prowadzenia gospodarki pasiecznej. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że stały rozwój nauki i technologii pozwolił wypracować nowe, skuteczniejsze, łatwiejsze czy nawet tańsze sposoby gospodarowania pasieką. Z biegiem lat i pod wpływem czynników zewnętrznych zmienia się wiele rzeczy – użytkowane maszyny i urządzenia, zasady prawidłowego chowu i hodowli pszczół czy pojawiające się choroby pszczół i odporność pasożytów na stosowane dotąd leki. Zmiany dotyczą również marketingu i sprzedaży produktów pszczelich, zasad pozyskiwania pieniędzy na rozwój pasiek oraz prawnych, w tym weterynaryjnych, aspektów pszczelarstwa. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że rozwój technologii umożliwił wykonanie...

 8       0
Autor: BeeInspired


Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
2   0
Odpowiedzi (1)



Gość  |  25 dni temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
can I ask you a question please?
1   0



Więcej komentarzy (6)

Doktor Gerhard Liebig w swoich badaniach naukowych nad pszczołami nie ograniczył się do teoretyzowania, ale również opracował i opatentował dyspenser kwasu mrówkowego, który jest wyjątkowo przydatny w efektywnym zwalczaniu warrozy. Działanie kwasu mrówkowego Nie od dziś znane są właściwości kwasu mrówkowego (HCOOH), który wykazuje działanie przeciwroztoczowe, pierwotniakobójcze, grzybostatyczne oraz – w mniejszym stopniu – bakteriostatyczne i bakteriobójcze. Z tego względu, kwas mrówkowy znalazł zastosowanie w zwalczaniu pasożyta Varroa destructor, czyli warrozy, jednej z najgroźniejszych i zarazem najtrudniejszych w tępieniu chorób pszczół. Kwas mrówkowy oddziałuje na pasożyty bytujące na pszczołach i ukryte pod zaklepami komórek z czerwiem, likwidując je i utrudniając ich namnażanie. Stosowanie kwasu mrówkowego Stosowanie kwasu mrówkowego wymaga wprawy oraz ścisłego przestrzegania zaleceń, choćby z tego powodu, że ten najprostszy kwas organiczny, zastsowany w zbyt dużym stężeniu powyżej 25%, jest toksyczny dla ludzi i zwierząt: podrażnia układ oddechowy i narząd wzroku, powoduje oparzenia skóry i błon śluzowych oraz martwicę tkanek. Podczas podawania kwasu do ula należy używać środków ochrony osobistej, takich jak maski na twarz, rękawice i okulary ochronne. Samo aplikowanie kwasu warto natomiast przeprowadzić przy użyciu przeznaczonego do tego urządzenia. Takie właśnie urządzenie opracował doktor Gerhard Liebig, ceniony naukowiec i pszczelarz z wieloletnim doświadczeniem. Dyspenser kwasu mrówkowego Liebiga Dyspenser (dozownik, parownik) kwasu mrówkowego Liebiga pozwala precyzyjnie dozować kwas mrówkowy. Specjalny projekt tego narzędzia, swoją drogą dość prostego w obłudze, oraz skrupulatnie wyliczona pojemność dozownika zapewniają, że stosowanie kwasu...



Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
5   0
Odpowiedzi (4)



Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
3   0
Odpowiedzi (3)



Więcej komentarzy (4)

Czasem doświadczamy tego uczucia radości, kiedy zakładając w listopadzie płaszcz, w jego kieszeni znajdujemy zapomniany banknot, który przeleżał tam od zeszłej zimy. Podobnie zapewne cieszymy się, kiedy wieczorem, przetrząsając szafki w poszukiwaniu czegoś słodkiego, natykamy się na batoniki – niestety niekiedy już przeterminowane. Dlatego gdy mamy ochotę na małe co nieco, warto mieć na półce miód. Zachomikowane na wieki Mało wody i dużo cukru – te dwa składniki skutecznie hamują rozwój bakterii. W zupełności wystarczą też, żeby miód stał się artykułem spożywczym, który można przechowywać przez lata, a nawet i wieki. Przekonali się o tym archeolodzy, którzy w 2015 r. odnaleźli pszczeli dar w egipskich kryptach. Ku swojemu zaskoczeniu odkryli, że miód, który przeleżał w podziemiach około 3000 lat, nadal był jadalny! Tajemnica długowieczności miodu kryje się także w działaniu znajdującego się w nim w niewielkich ilościach nadtlenku wodoru. Hamuje on rozwój mikrobów, co równocześnie wpływa na jego dłuższą przydatność do spożycia. Sam nadtlenek spełnia swoje funkcje nie tylko ze względu na spożywcze przeznaczenie miodu – to płynne złoto jest produkowane przez pszczoły także jako ochrona. Warto wiedzieć, że proces podgrzewania miodu – który wprawdzie usuwa z niego nadmiar wody, ale niestety powoduje, że traci on swoje właściwości odżywcze! – również wydłuża termin jego przydatności do spożycia. Kto jednak nie chce spożywać słodkiej papki pozbawionej walorów zdrowotnych, powinien zdecydować się na miód niepodgrzewany, naturalnie krystalizujący. 3 lata od daty zbioru Mimo praktycznie nieograniczonej daty przydatności do spożycia, miód podlega jednak normom prawnym. Zgodnie z obowiązującymi przepisami unijnymi miody dostępne w naszych sklepach...

 8       0
Autor: BeeInspired


Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
7   0
Odpowiedzi (7)



Gość  |  rok temu  |  Odpowiedz  |  Zgłoś
e
6   1
Odpowiedzi (5)



Więcej komentarzy (61)

Ostatnio zarejestrowani
Andre747
Dołaczył: 20.06.2025
Tomato
Dołaczył: 27.01.2025
Andrzejburec
Dołaczył: 12.10.2024
apigor
Dołaczył: 03.07.2024
HonningBuzz
Dołaczył: 10.05.2024
gradstan
Dołaczył: 26.01.2023
Katarzyna79
Dołaczył: 10.10.2022
BobRam
Dołaczył: 17.07.2022